Autumn break


Coraz zimniej, coraz ciemniej, a ja jedyne o czym marzę, to trochę gorącego słońca. Cóż, za zimą (mimo puchatego, bielutkiego śniegu) nigdy przepadać nie będę, a jesienny podmuch wiatru przywitam zakopana w pierzynę z kubkiem gorącej kawy. Coraz tęskniej wspominam zeszły rok i 15-stopniową zimę nad hiszpańskim morzem. Moje ciało wciąż domaga się podwójnej dawki witaminy D i opiera każdemu wyjściu z domu. To prawda, dopiero co wróciłam z dalekich wojaży, a już tłukłam się z myślami o ucieczce gdzieś daleko stąd. Może to tylko pogoda, a może
wirus podróży, który zainfekował już każdą, nawet najmniejszą cząstkę mnie.

To travel is to live. (H. Ch. Andersen)

Potrzebowałam tego jak oddechu. Zamknąć oczy, wzbić się w powietrze i jeszcze raz poczuć, że granice to czysta iluzja. Tym razem nie byłam sama – to była nasza podróż. Raz, dwa, pstryk i z powrotem siedzę przy zapalonej lampce na krakowskich Czyżynach. Dobre rzeczy szybko się kończą, zderzając mnie z okrutną prawdą – obowiązkiem i smutnym konwenansem. A jednak trochę odetchnęłam, nabrałam werwy, by znów od nowa zdobyć mój świat.

co zobaczyć | informacje praktyczne | Neapol
Amalfi



Bilety do Neapolu kupiłam już w maju. Dokładnie – 19-stego maja, w dniu „urodzin” węgierskich linii lotniczych Wizz Air, korzystając z promocji dwa bilety w cenie jednego. Właśnie dlatego obserwuję, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam serwis fly4free. Codziennie namiętnie przeglądam ich posty i obiecuję sobie za każdym razem, że kiedyś kupię ten Rzym za 80 zł w dwie strony. Wracając do rzeczy, spontanicznie zabookowałam lot na listopad. Tak, decyzja o tym, że lecę zajęła mi niecałe 15 minut J Dlaczego listopad? Po pierwsze, odkąd doceniłam niezwykły urok odkrywania miejsc pozasezonowo, na myśl o lipcowym turystycznym szale kręci mi się w głowie. Po drugie, polskie święto 11-stego listopada tworzy idealny dłuższy weekend do „wyskoczenia za miasto”. I w końcu - dokładnie rok temu w tym samym terminie G. odwiedził mnie w Walencji. Sentyment?

Positano



Trzy kroki, by zobaczyć Neapol i (nie) umrzeć

# ponad chmury

Najtaniej z Polski do Neapolu dolecimy linią Wizz Air z lotniska Katowice Pyrzowice. Tak, potwierdzam plotki z Internetów – jest to jedno z najgorzej skomunikowanych lotnisk w kraju. Już na wstępie cała logistyka wymaga zręcznej gimnastyki. Istnieją dwie opcje: a) pójść na łatwiznę i zapłacić 20-30 zł za miejsce w busie prywatnego przewoźnika; b) skorzystać z miejskiej komunikacji, przejechać wszystkie pobliskie wioski, przesiąść się w Bytomiu lub Kamieniu i za ok. 2-godzinną jazdę zapłacić 5 zł (2x godzinny bilet ulgowy). Pomocną dłoń znalazłam w poradniku. Korzystając z opcji numer 2, warto wcześniej dokładnie posprawdzać wszystkie rozkłady jazdy. Szkoda byłoby utknąć gdzieś na środku odludzia i spóźnić się na samolot.

Kolejną rzeczą, na którą warto uważać jest bagaż podręczny. W ostatnim czasie Wizz Air wprowadził bardzo, moim zdaniem, kiepską politykę bagażową i skutecznie odchudził dopuszczalne wymiary darmowego bagażu. Na pokład samolotu za free wniesiemy zaledwie mały plecak (42x32x25). Lepiej materiałowy – zawsze jakoś się upchnie te wystające pięć centymetrów J Sama, szczególnie w kwestii bagażowej, stosuję zasadę im mniej, tym lepiej. Na miesięczną podróż do Stanów spakowałam 13-sto kilogramową walizkę (w tym laptop). Tym bardziej dwa sweterki, leginsy i kilka bluzek na 4-dniową Kampanię wydawały się w sam raz. Uwielbiam też chodzić w nieswoich rzeczach… ale o tym ciiiii.




# pod ciepłą kołdrę

Noclegu szukałam dość późno, bo zaledwie półtora tygodnia przed planowanym odlotem. Nigdy nie miałam wygórowanych życzeń, jednak zawsze postawię na czystość, schludność i dobrą cenę. Z emfazą na dobrą cenę, zwłaszcza jeśli cały wyjazd pokrywa się z własnych, zapracowanych (!) pieniążków. Tym razem, po raz pierwszy, zdecydowałam się skorzystać z oferty Airbnb i wykorzystać 20 euro zniżki, które dostałam w prezencie od Katji. Airbnb to serwis, gdzie ludzie udostępniają własne mieszkania, zamki, łodzie, jaskinie, a nawet miejsce w ogrodzie pod namiot. Taki trochę płatny i bezpieczny couchsurfing z opcją wyciśnięcia z podróży jeszcze więcej. Skorzystałam i już wiem, gdzie będę szukać kolejnego łóżka. Chcecie zniżkę? Zapraszam.

W Neapolu spaliśmy niedaleko Stazione Centrale, głównego dworca przy placu Garibaldi. Lokalizacja była strzałem w dziesiątkę - blisko na stację, blisko do centrum, blisko do najlepszej pizzy w mieście. Okej, po zmroku robiło się średnio, takie miejsca to istny wabik dla lokalnych bezdomnych, ulicznych sprzedawców fałszywych Korsów i ludzi… różnego typu. Przed wyjazdem naczytałam się ponurych ostrzeżeń o nocnym myszkowaniu w Napoli. I wiecie co? Cóż, niebezpieczniej czuję się czasem w Krakowie.



# tam i z powrotem

Buszując po sieci, całkiem przypadkiem trafiłam na informację, która uratowała mi tyłek i pozwoliła zaoszczędzić sporo pieniędzy. Jeśli wybieracie się do Neapolu na troszkę dłużej, macie w planach masę zwiedzania, a w szczególności ciągnie was za miasto – nie ma nic lepszego niż różowa Artecard. Istnieją jej różne rodzaje, do wyboru do koloru. My zdecydowaliśmy się na studencką, trzydniową opcję regionalną  (koszt: 25 euro). Co otrzymaliśmy w zamian? Darmowe przejazdy publicznym transportem w całej Kampanii, liczne zniżki i darmowe wejścia do popularnych obiektów (w tym: Pompeje!, Herkulanum, słynne Muzeum Archeologiczne czy platforma widokowa na Castel Sant’Elmo). Koszt karty zwrócił się nam już po pierwszym dniu, może warto przyjrzeć się jej bliżej?

Każdy dzień naszego pobytu spędzaliśmy poza granicami miasta. Wbijaliśmy do Circumvesuviana i jechali w siną dal. Miło wspominam nasze małe podróże, a jednak jest jeden szczególny dzień, który na długo zagości w moim sercu. Słoneczna sobota i Amalfi coast. Nie wybaczyłabym sobie być w Kampanii i nie zobaczyć tego cudu. Wąska droga na skraju przepaści, białe domki rozsiane na zielonych wzgórzach, złote plaże i morze. Niech zdjęcia przemówią dziś za mnie.

Dwa słowa, jak dojechać: pociągiem Circumvesuviana z Neapolu do Sorrento, złapać autobus spod dworca w kierunku Amalfi, wsiadać i wysiadać do woli ;) Bajecznie proste, prawda?


blog comments powered by Disqus