Czerwiec: koncerty, fanpejdże i opowieści z podróży dookoła świata


Czerwiec to jeden z moich ulubionych i zarazem najbardziej znienawidzonych miesięcy w roku. W końcu to właśnie w czerwcu zaczyna się lato (a nic tak dobrze na mnie nie działa jak słońce i plus 25 na termometrze), miejskie stragany czerwienią się od soczystych truskawek, a lody można wcinać bez opamiętania. W końcu kiedy jak nie w lecie? W czerwcu obchodzę swoje urodziny i  każdego roku utwierdzam się w przekonaniu, że mam wspaniałych przyjaciół, którzy pamiętają, nawet jeśli facebook nie wypluje im „złóż życzenia”. Czerwiec to miesiąc, w którym uśmiecham się zdecydowanie najczęściej. Dlaczego więc tak go nie lubię? Wystarczy jedno słowo: sesja. Egzaminy, notatki, projekty, nieprzespane noce i brak ochoty, by nawet kiwnąć palcem. W sesji uaktywnia się najgorsza wersja mnie. Wersja, która odżywia się samą pizzą i makaronem z parówkami. Wersja, która nie dba o siebie i śpi z ośmioma pustymi butelkami po wodzie. Wersja, która od świtu do zmierzchu chodzi w piżamie i krzyczy na każdego, kto powie złe słowo. Krótko mówiąc, wariuję. Jak poradziłam sobie z sesją w tym roku?

# koncerty

1 czerwca napisałam pierwszy egzamin, ale to nie dlatego ten dzień dostarczył mi tyle emocji. Trochę spontanicznie, trochę bo w Krakowie, bo tak blisko mnie, bo to prawie moje urodziny kupiłam bilet na koncert Maroon 5. Nie jestem wielką fanką, ale zawsze z przyjemnością słuchałam ich piosenek (zwłaszcza Feelings, której nota bene nie zagrali). Zdradzę Wam sekret, że tak naprawdę chciałam tylko zobaczyć Adama i choć przez chwilę poczuć się jak w amerykańskim śnie. Koncert był piękny, Arena i kolorowe reflektory zrobiły świetną robotę, a ja już na zawsze zapamiętam obraz roziskrzonej hali przy She will be loved. Skakałam, tańczyłam i jakoś tak zupełnie zapomniałam ile pracy i nauki jeszcze przede mną. Jeden minus - wszystko skończyło się zdecydowanie za szybko. No i Feelings nie było.

koncert | tauron arena | Kraków

koncert | tauron arena | Kraków

koncert | tauron arena | Kraków



# opowieści z podróży dookoła świata

Nie czytam regularnie blogów stricte podróżniczych, a jednak jest kilka miejsc w sieci, do których wciąż namiętnie wracam. Być może kuszą mnie zdjęcia, być może bliskie sercu miejsca, a może to sami autorzy, przy których opowieściach codziennie sączę poranną kawę. Fakt faktem, czarują mnie swoim światem, inspirują i sprawiają, że już, teraz chcę się pakować i lecieć w nieznane. Całkiem przypadkiem poznałam Rostków i zostałam z nimi na dłużej. Uwielbiam kanał Chanel i Stevo i to, jak daleko są dzisiaj od domu. Śledziłam samotną podróż Nadii i jej spotkania z głuptakami na Wyspach Galapagos. Nic dziwnego, że kiedy wróciła do Krakowa z serią prelekcji, byłam bardziej niż chętna, by usiąść na sali i posłuchać jej na żywo. A że kolejnego dnia miałam najtrudniejszy egzamin? Cóż, nie samą nauką żyje człowiek.

Nadia dała radę. Choć większość historii już znałam, a część zdjęć widziałam wcześniej na blogu, dwie godziny zleciały zanim się obejrzałam. Całość zwieńczył autorski film „Co sprawia, że wstajesz każdego dnia?”, który wzruszył i zakręcił łzę w oku. Powinno się go promować i pokazywać wszystkim, którzy boją się świata i tego, co czeka po przekroczeniu własnej strefy komfortu. Dawno nie dostałam takiego kopa motywacji. To niesamowite widzieć przed sobą tak drobną dziewczynę, słuchać jej słów i zwyczajnie uwierzyć, że Ty też tak możesz.


Źródło: fanpage Nadia vs. the World

# fanpejdże

Wszyscy mają fanpage, mam i ja. Długo, bo aż półtora roku zajęło mi podjęcie tej decyzji. Na ogół nie jestem medialna, nie lubię chwalić się swoim życiem, a na Facebooku mam trzy zdjęcia na krzyż. A jednak, przyznaję z ręką na sercu, wkręciłam się w blogowanie. Dzisiaj idę o krok dalej, bo dlaczego nie? Najwyżej będę się świetnie bawić. Nauczę się fanpejdża, wrzucę śmieszny filmik i napiszę Wam, że kupiłam nowy kapelusz. Poza tym, sam pomysł i robienie nowego logo skutecznie odstresowały mnie przed ostatnim egzaminem.

Kliknij Lubię i bądź na bieżąco ;)


Tak minął mi czerwiec. Uczyłam się i szukałam dziur w czasie, w które wciskałam wszystko, co mogłam. Poszłam na koncert, posłuchałam opowieści z podróży dookoła świata i założyłam fanpage’a. Tu wyskoczyłam na kawę, tam zjadłam dobry obiad, a w przerwie obejrzałam wszystkie odcinki Sherlocka. Mój sposób na sesję? Odrywać się od nauki i nie wariować, po prostu. 

Mam nadzieję, że czerwiec minął Wam jeszcze lepiej. To co, szykujemy się na wakacje?

M.
blog comments powered by Disqus