Teneryfa: wąwóz Masca

Po krótkim wprowadzeniu do Wysp Kanaryjskich i wielorybim szale przyszedł czas na największą atrakcję Teneryfy - wąwóz Masca.

Masca | jak dojechać | co zobaczyć | porady praktyczne

Masca to malutka wioska położona pomiędzy górami w Parku Krajobrazowym Teno na północno-zachodnim brzegu wyspy. Przed laty, odcięta od świata, stała się doskonałą kryjówką dla piratów łupiących wody Atlantyku. Od wioski odbiega 5-kilometrowy kamienisty szlak. Ścieżka biegnie do niewielkiej czarnej plaży, skrzętnie skrytej w cieniu masywnych Los Gigantes.

W wycieczce do Masci podobało mi się wszystko. Rollercoaster na krętej, wąskiej drodze, na której brawurowo wyprzedzaliśmy autobusy. Górskie punkty widokowe, na których świeży podmuch wiatru omiatał nam buzie, a widoki kręciły łzę w oku. W końcu pierwsze spotkanie z Mascą – obrazek, którego nie sposób wyrzucić z głowy. Słodka opuncja, która rozpływała się w ustach. Skakanie po kamieniach i niefortunne ślizganie się wprost do zimnej wody. Dżungla, palmy i zachwyt na ścieżce wciśniętej w górską szczelinę. Szum oceanu i ostre promienie słońce, które wybiegły nam na spotkanie po trzygodzinnym marszu. Czarny piasek, pierwsza kąpiel w oceanie i fale bijące dwa razy silniej.

Nie bez powodu Masca, niepozorna wieś w górach, jest nazywana Machu Picchu Teneryfy. W zestawie z wąwozem ląduje na pierwszym miejscu listy Must do na Teneryfie. Ale - wbrew pozorom - wyprawa do dżungli wymaga odpalenia zakurzonych zmysłów logistyki i poskładania w całość kilku elementów układanki.



Jak dotrzeć do Masci?

Jest kilka opcji.

Opcja 1. Jeśli chcecie tylko zobaczyć wioskę, najłatwiejszym sposobem jest przyjazd i powrót własnym, wynajętym samochodem. Już sama droga do Masci sprawia, że serce skacze do gardła, a widok, który wyłania się po ostatnim zakręcie - istna wisienka na torcie. Problem pojawia się, gdy na waszej liście znalazł się również trekking wąwozem Masca. 3 godziny w dół plus kolejne 3-4 godziny w górę tą samą ścieżką nie brzmią zachęcająco. Zwłaszcza że o ile przebrnięcie kamienistego szlaku jawi się jak niezapomniana przygoda, zapewniam - na końcu drogi marzy się jedynie o plaży i falach oceanu. Nie o powrocie i (kolejnej) wspinaczce po śliskich kamieniach.

Opcja 2. Z zatoki Masca co chwilę odpływają małe statki, które zabierają wędrowników do Puerto de los Gigantes. Miejsce na łódce można wykupić od razu po dotarciu na czarną plażę lub zarezerwować z wyprzedzeniem w porcie. Z polecenia zadbaliśmy o statek wcześniej. Jeśli morze jest niespokojne, kursy zostają odwołane. Lepiej, żeby ktoś o was pamiętał i przekazał wiadomość o zmianie planów.

Koszt: 10 euro

Jak w takim wypadku dojechać do wioski? Komunikacją miejską z przesiadką w Santiago del Teide, która kursuje średnio dwa, trzy razy dziennie LUB taksówką z okolic Puerto de los Gigantes. Po rozbiciu na cztery osoby, koszt zamyka się w 5-6 euro/os. W pakiecie miły taksówkarz zatrzyma się przy punktach widokowych i wyśmieję cię, gdy zapytasz o polecenie mniej turystycznych miejsc na wyspie. Hej, Teneryfa i nieturystyczne! To się nie klei.





Zabawa dla średnio-zaawansowanych? 

W Internetach straszą jak bardzo trudny i niebezpieczny jest trekking wąwozem Masca. Jest w tym ziarno prawdy. Nie znajdziecie tu wysokogórskich wspinaczek i przepaści, które mrożą krew w żyłach. Szlak zaczyna się spokojnie, a ścieżka wesoło dryfuje między dużymi kaktusami. Cała zabawa zaczyna się gdzieś w połowie drogi i kończy na ostatnim kamieniu ścieżki. Jeśli o ścieżce można tu w ogóle mówić. Problem w wąwozem jest jeden – droga jest kiepsko oznaczona, a jej rytm wyznaczają porozrzucane niedbale głazy. Większe, mniejsze, usypane w kupki i ciśnięte w rozlane jeziorka.

Wyobraźcie sobie małą rzekę i pięć kamieni w poprzek nurtu, które tworzą jedyną dróżkę na drugą stronę. A potem – wyschnięte koryto wypełnione kamieniami, które piętrzą się na kilka metrów w górę. Tak wygląda wąwóz Masca.

Przyznaję – co chwila dopadały mnie wątpliwości, czy idziemy w dobrą stronę i czy nikt z naszej grupy nie pomylił ścieżki. A jednak, nie polecam zatrudniać przewodnika. Trekking wąwozem jest świetną zabawą pod warunkiem, że zdobywasz go własnymi siłami. Ile śmiechu i przekleństw pod nosem, gdy noga zsunie się do rzeki, a przez pół godziny nie spotkasz żywej duszy.

I w końcu… nie ma nic piękniejszego niż czarna plaża i turkusowa woda Masca Bay, która wyłania się zza ostatniego zakrętu. Wiesz, że sam tego dokonałeś. I było warto, cholernie warto.





Jak przygotować się do trekkingu?

  • Do walizki spakuj porządne (najlepiej górskie) buty, a przynajmniej adidasy z grubą podeszwą.

  • Zaopatrz się w butelkę wody i drobne przekąski. Nic nie smakuje lepiej niż kanapka z hiszpańskim chorizo jedzona na czarnym piasku.

  • Spakuj strój kąpielowy lub ubierz go na siebie. Kąpiel w oceanie jest najlepszą nagrodą po trzygodzinnym marszu!

  • Nie polecam zabierać małych dzieci. Po drodze mijaliśmy parę z niemowlęciem na plecach i kilkuletnią dziewczynką za rękę. Wąwóz Masca nie nadaje się na rodzinny spacer. Chyba, że chcecie zgubić dzieci po drodze i, jak śmiał się G., złożyć je w wulkanicznej ofierze. Z drugiej strony… Hiszpanie śmigali tam z psami na smyczy. Da się? Da się.

  • Odpuście wąwóz, jeśli wcześniej padał deszcz.

  • Trekking trwa od 2,5 do 4 godzin w zależności od tego, ile zdjęć będziesz robił na trasie ;)




Masca i trekking wąwozem to najpiękniejsze wspomnienia, które przywiozłam ze sobą z wyspy. Nie - plażowanie i leniwe wygrzewanie się na słońcu. Pot, odciski na stopach i spieczona buzia.

A wy co wolicie?

Trzymajcie się ciepło, M.

Inne z tej serii:

blog comments powered by Disqus