Małe-duże słowo na 2018

Idea małego słowa (one little word) powstała kilka lat temu i szybko rozpowszechniła się w internecie. Długo nie mogłam uwierzyć, że jedno słowo może zdziałać cuda, ale pozytywny feedback, który od kilku dni rozbrzmiewa na moich ulubionych blogach kazał mi przyjrzeć się bliżej i wziąć udział w projekcie.

O co chodzi? Każdego roku, w styczniu, wybieramy jedno słowo, które będzie nam towarzyszyć przez kolejne 365 dni. Słowo, wokół którego skupiamy nasze myśli i codzienne przedsięwzięcia. A w końcu słowo, które staje się dla nas drogowskazem - wskazuje kierunek rozwoju i obszary, które wymagają od nas więcej pracy.

Idea one little word to magia i siła zamknięta w małym, niepozornym słowie. Jakie jest moje małe-duże słowo na 2018?




Tego roku, jak żadnego innego, znalazłam się na rozdrożu. Broniąc pracę magisterką i zmieniając miejsce zamieszkania, grubą kreską oddzieliłam ostatnie 6 lat studenckiego życia. Zamknęłam piękny okres – spacery po złotych Plantach i leniwą kawę na krakowskim Kazimierzu. Wróciłam do miejsca, w którym zaczęłam tę podróż – z dyplomem w ręku i górnolotnym tytułem magistra.

Ten rok, jak żaden inny, postawił mnie w obliczu szybkich pytań i odpowiedzi. W którą stronę pokierować moje życie? Moje małe słowo na 2018 nie mogło być inne. Stoi przede mną decyzja, a właściwe całe ich mnóstwo.

2018 traktuję bardzo przejściowo - to chwila na złapanie oddechu, analizę marzeń, planów i przyszłych oczekiwań. Jakie decyzje muszę/chciałabym podjąć?


Moje miejsce


Powrót do Rzeszowa w dużej mierze był podyktowany sercem. Cztery i pół roku w związku na odległość to słodko-gorzkie doświadczenie, które niekoniecznie chciałam ciągnąć dalej. Wróciłam, wrzuciłam trzeci bieg i zamieszkaliśmy razem.

W założeniu zmiana miasta nie miała być stała, przynajmniej na rok - ostatni rok studiów G. Niech będzie, szybko znalazłam pracę i zaczęłam układać tu sobie życie na nowo. Rzeszów jest ładnym miastem, niewielką, acz ambitną stolicą innowacji. Mamy nadziemne rondo na pieszych, tęczowy most i grającą studnię na rynku. Dwa, miasto leży na Podkarpaciu, rzut beretem od gór, Krakowa i ukraińskiego Lwowa. Tylko nad morze trochę daleko.

2018 to czas na ważną decyzję. Zostajemy czy ruszamy dalej? A jeśli nie Rzeszów, to co? Polska czy nie-Polska?
Gdzie jest moje miejsce?


Moja praca


Studia psychologiczne nie dały mi odpowiedzi na pytanie, kim będę w przyszłości. Wiem, kim nie będę – psychologiem. Miałam wiele pomysłów, ale każdy następny rok wykreślał je kolejno z listy. Szybko odrzuciłam psychoterapię czy karierę biegłego sądowego jako pomysł na życie. Koniec końców, upodobałam sobie psychologię w biznesie, w działce HR i marketingu.

Tylko, że nigdy nie zdecydowałam, co wolę bardziej.

Od dwóch lat stawiam pierwsze kroki i próbuję różnych ścieżek. Byłam już rekruterem i młodszym specjalistą ds. marketingu. Po powrocie do Polski dostałam dwie propozycje pracy - w HR i w marketingu - i postawiłam na drugą opcję. Niby jest dobrze, a jednak czasem wątpię, że odnajduję się w tym etapowym, korporacyjnym świecie. Z tyłu głowy wciąż tłuką się marzenia o freelance’u, podróżach i fotografii.

A może wymarzona praca jest jeszcze zupełnie gdzieś indziej? To decyzja na 2018.


 

 Mój czas


Paradoksalnie, im więcej mam czasu, tym gorzej sobie radzę z jego organizacją. Łapię się myśli, że dni mijają mi między pracą a leniwym wieczorem z kolejnym serialem i kubkiem herbaty (opcj. kieliszkiem wina). To przecież nie miało tak wyglądać.

A nic nie frustruje mnie bardziej niż uczucie, że marnuję swój czas.

Tkliwie wspominam przeszłe lata – dwa kierunki studiów, praca, jogging na Plantach i małe przyjemności w piątkowy wieczór. Gdzie to zniknęło? Mam listę rzeczy, które chciałabym zrobić, mizerny plan na podbicie świata. Wbrew pozorom to nic dużego, drobnostki, małe codzienne rzeczy, które potrafią zmienić percepcję bycia.

2018 to ustalenie priorytetów i szereg decyzji, jak zaplanować sobie życie. Co odpuścić, a do czego przywiązać większą wagę?
Jak wrócić na właściwe tory?


* * *

Mój 2018 to jedna mała-duża decyzja.
Przerażająca, a równocześnie ekscytująca perspektywa na przyszłe 365 dni.

Jakie jest wasze magiczne słowo na 2018?

blog comments powered by Disqus