7 seriali na zimowy wieczór

Przeczytaj również: 6 filmów na jesienny wieczór

Oglądanie seriali jest moją małą guilty pleasure. Doskonale wiem, że seriale to pochłaniacze czasu, które w gruncie rzeczy nie dają mi nic dobrego. A jednak - gdy przychodzi zimowy wieczór, a ja zmęczona wracam po pracy - o niczym innym nie marzę, jak o ciepłej herbacie i bezmyślnej godzinie w fikcyjnym świecie.

Znacie to uczucie?


najlepsze seriale | netflix | jakie seriale polecacie


#1 Black Mirror


Numer jeden na mojej liście. Black Mirror nie jest typowym serialem - każdy odcinek tworzy tu pełną, odrębną całość. Poszczególne epizody to mini-filmy, które łączy wspólna tematyka. 

Black Mirror przenosi nas w przyszłość i kreśli obraz świata opanowanego przez nowoczesną technologię. Roboty, wirtualna rzeczywistość i social media, które przejmują kontrolę nad naszym życiem. Porusza wrażliwe struny, problemy społeczne i karykaturalnie wskazuje kierunek, którym podąża nasze otoczenie.

To pierwszy serial, który skłonił mnie do refleksji, a każdy odcinek zostawił z pytaniem na ustach. Ile w tym prawdy? Jak będzie wyglądać nasze życie? Black Mirror (prze-?) poraził mnie wizją przyszłego świata. Tym bardziej, że czarny scenariusz zaczyna rozgrywać się tuż pod naszym nosem.




Do poczytania:



#2 Chirurdzy


Chirurdzy to jeden z tych wyjątkowych seriali, które towarzyszą mi nieprzerwanie od 6 lat. Doskonale pamiętam senne wieczory pierwszego roku studiów, kiedy wtulona w kocyk z każdym odcinkiem wpadałam głębiej w świat szpitalnych korytarzy i sterylnych sal. Od wielu lat kibicuję bohaterom, przeżywam porażki, śmieję się i płaczę razem z nimi.

Chirurdzy to znacznie więcej niż zbiór opowieści o medycznych case’ach. To historia o przyjaźni, miłości, o podejmowaniu trudnych decyzji i bezsilności wobec losu. To również obraz ciężkiej, często niedocenianej pracy i trudnej sztuki stawiania granic między życiem prywatnym a zawodowym.

Nie zgodzę się z opinią, że serial „skończył się” po śmierci jednego z głównych bohaterów. Scenarzyści troją się i czworzą, by dostarczyć widzom dobrych treści. Biję im brawo i z utęsknieniem czekam na nowy sezon.




#3 Trzynaście powodów


Hanna Baker - przeciętna uczennica - odbiera sobie życie, a powody swojej decyzji nagrywa na trzynastu kasetach magnetofonowych. Jej spowiedź na zawsze zmieni życie trzynastu osób, których imiona brutalnie dźwięczą na taśmach.

Trzynaście powodów to mocny serial, który prowokuje do stawiania niewygodnych pytań. Uświadamia, jak wielką moc mają sekrety i niewypowiedziane słowa. Maluje brzydki świat gnębionych nastolatków, których wołanie o pomoc odbija się o ściany bezgłośnym echem.

Ponadczasowy i dla każdego.




#4 Orange Is the New Black


Długo musiałam się przekonywać, żeby odpalić pierwszy odcinek Orange Is the New Black. Potem przepadałam i cały październik spędziłam, z napięciem śledząc więzienne losy Piper. Sezon w dwa dni? Cóż, tak właśnie szukałam pracy.

Piper, miła, słodka blondynka z sąsiedztwa, zostaje skazana na 15 miesięcy odsiadki za przestępstwo, które popełniła 10 lat wcześniej. Z niepewnością wkracza w więzienną rzeczywistość, gdzie przyjdzie jej stawić czoła lękom i duchom z przeszłości. 

Orange Is the New Black przedstawia historie i życie więźniarek, silnych kobiet, dla których pudło stało się przymusowym domem. Tutaj pracują, szukają przyjaźni, tworzą hierarchie i każdego dnia toczą nierówną walkę z systemem. Orange Is the New Black to opowieść, która uświadamia brutalną prawdę. Życie w więzieniu to pestka przy tym, jak wygląda wyjście z pudła i „upragniony” powrót do domu.




#5 Ania, nie Anna


Wciąż pamiętam swoją ekscytację na wieść o tym, że Netflix bierze się za serialową ekranizację Ani z Zielonego Wzgórza. Oglądałam już wiele adaptacji mojej ulubionej książki z dzieciństwa, ale Netflix i Ania? Wybuchowe połączenie - to musiało się udać.

Nie pomyliłam się. Netflix zabrał mnie z powrotem do krainy marzeń i snów, zapomnianej w ciągu ostatnich dorosłych lat. Do krainy, gdzie króluje wyobraźnia i nie ma miejsca na bezbarwną bylejakość. Ania, nie Anna jest dokładnie taka, jak być powinna. Pełną uśmiechu, nieprzewidywalną dziewczynką o marchewkowych włosach. Mała Amybeth odwaliła kupę dobrej roboty.

I ta czołówka < 3




#6 Kochane kłopoty


Kochane kłopoty  to ciepły i wzruszający serial o… życiu, po prostu.

Lorelai samotnie wychowuje 16-letnią córkę. W trosce o edukację Rory odnawia kontakt z rodzicami, których dawno temu wykreśliła ze swojego życia. Tłem dla ich życia i codziennych rozterek jest małe urocze miasteczko Stars Hollow, gdzie wszyscy się znają, a życie płynie powoli, urozmaicone hektolitrami kawy.

Kochane kłopoty - jak żaden serial - kojarzy mi się z domem i przytulnymi wieczorami z mamą, kiedy razem śledziłyśmy losy Gilmore Girls. Rok temu Netflix wypuścił Kochane kłopoty: rok z życia - cztery odcinki i rok z życia bohaterek. I mimo że mam mieszane uczucia, bardzo przyjemnie było znów wrócić do Stars Hollow.




A obecnie na tapecie…


#7 Opowieść podręcznej


Opowieść podręcznej to historia osadzona w niedalekiej przyszłości, w której ludzie borykają się z teokratyczną dyktaturą i dużym problemem bezpłodności. Po nieudanej próbie ucieczki June trafia do obozu, w którym młode kobiety szkoli się na „służebnice Boga”. Kobiety stają się podręczną macicą - ich zadaniem jest zastąpienie bezpłodnych żon i rodzenie dzieci najwyżej postawionym komendantom.

Opowieść podręcznej przedstawia antyutopijną wizję, pełen emocji obraz, który zadziwia swoją aktualnością. Niektórzy dopatrzą się w nim aluzji do ówczesnych ustrojów politycznych i wydarzeń socjokulturowych, które rozgrywają się na naszych oczach.




Do poczytania:



*   *   *

A jakie seriale królują u was?

M.