(Bardzo) Wielki Kanion

Jakie to uczucie stanąć na krawędzi i zobaczyć coś, szczyt marzeń, który do tej pory znałeś tylko z internetu?

Prze-dziwne.


Grand Canyon | Wielki Kanion Colorado | co warto zobaczyć | jak wygląda Wielki Kanion


W poszukiwaniu campingu odbiliśmy w lewo, na 64-kę, która w prostej linii prowadziła do Grand Kanionu. Szybko wrzuciliśmy kierunkowskaz i skręciliśmy w las, jakieś 15 mil na północ od Williams. Było już późno, kiedy zaczęliśmy wbijać śledzie. W zupełnej ciszy, w ciemności, z dala od cywilizacji.

I daleko od zanieczyszczeń świetlnych. Bez prysznica, bez wygodnego łóżka, a jednak była to jedna z najpiękniejszych nocy mojego życia. Wystarczyło tylko spojrzeć w górę, gdzie migotało tysiące malutkich, świetlistych punktów na tle czarnego, nieprzeniknionego nieba. Gwiazdka na gwieździe, a wśród nich biała łuna - mleczna droga, która tej nocy tuliła nas w pięknym śnie.

Magia dopiero się rozgrzewała.

Praktycznie. W okolicach Wielkiego Kanionu jest kilka darmowych campingów. W czasie podróży korzystaliśmy ze strony https://freecampsites.net, która wiele razy uratowała nam tyłek. W Arizonie skorzystaliśmy z dwóch camp sitów, które śmiało polecam: | 1 | | 2 |


mężczyzna stojący przed przepaścią, w tle Wielki Kanion

cienie padające na Wielki Kanion Kolorado

Wielki Kanion Kolorado

cienie nad Grand Canyon, Arizona

chłopak stojący nad przepaścią, w tle Grand Canyon


Następnego dnia, po krótkiej wizycie w Williams, obraliśmy kurs na Wielki Kanion. Nareszcie!

Swoją drogą, to ciekawe, jak bardzo różna od moich wyobrażeń okazała się rzeczywistość. Z góry założyłam, że okolice kanionu stanowią wyschnięte gleby i wystające, pomarańczowe skały. Dojechaliśmy na miejsce, a tam… las. Gęsto porośnięte drzewa otaczały nas z każdej strony. Aż ciężko było uwierzyć, że gdzieś tam, pośrodku nich, skrywa się jeden z turystycznych cudów świata.

Ale był. Dziesięć minut w busie i stanęłam na skraju przepaści. Zupełnie jakbym patrzyła na plakat, tak nierealne było to przeżycie. Pod nami i w głąb, daleko na horyzoncie, rozciągał się Wielki Kanion. Ziemia kruszyła się i rozpadała na wysokości moich oczu, tworząc miejsce dla mknącej w dole rzeki Kolorado. Tuż przede mną wyrosło morze skał, pokolorowanych w złoto-różowe pasy, nad którymi raz po raz przelatywały czarne kruki.

Czy istnieje coś piękniejszego niż chwile, w których spełniają się twoje marzenia?


dziewczyna w niebieskiej bluzie siedzące na drzewie, w tle Wielki Kanion

warstwy na skałach Wielkiego Kanionu Kolorado

rzeka Kolorado przepływająca przez Wielki Kanion

chłopak z plecakiem i kapturem założonym na głowę siedzący nad Wielkim Kanionem

widok z platformy widokowej na Wielki Kanion

chłopak z kapturem na głowie, w tle Grand Canyon


Zwiedzanie południowego brzegu Wielkiego Kanionu (South Rim) można podzielić na dwie części:


  • trekking w głąb kanionu szlakiem Bright Angel Trailhead


Plotki głoszą, że nie należy schodzić w dół kanionu i wychodzić z powrotem w ciągu jednego dnia. Gwałtowna zmiana ciśnień może spowodować poważne kłopoty ze zdrowiem. Dużo osób przecenia swoje siły i w pewnym momencie musi wzywać pomoc.

A jednak na szlaku spotkaliśmy parę, która w ciągu 6 godzin doszła do rzeki i powoli zmierzała ku górze. Jasne, byli zmęczeni, ale uśmiech nie schodził im z twarzy.


domek nad przepaścią, Wielki Kanion


  • objazd darmowym shuttle busem po najważniejszych punktach widokowych Hermits Rest Route


Bardzo warto skorzystać.

Z Wielkim Kanionem mam jeden zasadniczy problem. O ile pierwsze spotkanie oceniałbym 10/10, każdy kolejny punkt widokowy zasadniczo nie różnił się od poprzedniego. Nie wnosił nowej jakości do doświadczenia parku. W sumie, czemu się dziwić? Panorama pozostaje ta sama, zmienia się jedynie kąt patrzenia.

Z małym wyjątkiem - Mojave Point, gdzie bystre oko wypatrzy wijącą się rzekę Kolorado (a gdy zamkniesz oczy, usłyszysz jej delikaty łoskot) i gdzie przeżyliśmy drugi, zaraz po Dante’s View, niesamowity zachód słońca.

Kolejne punkty widokowe - ok, ale większe wrażenie zrobiła na mnie gra świateł i cieni, która z godziny na godzinę zupełnie odmieniała scenę przedstawienia.


zachód słońca nad Wielkim Kanionem, Mojave Point

para na tle zachodzącego słońca nad Grand Canyon

grupa turystów na tle zachodzącego słońca nad Grand Canyon


Po zmierzchu wróciliśmy na camping. Rozpaliliśmy ognisko, a na ruszt wjechała Polska Kiełbasa. Autentyk. W wielu sklepach na terenie całych Stanów Zjednoczonych można znaleźć Polską Kiełbasę - tłuściutki kawałek mięsa, który idealnie nadaje się na grilla. Cóż, można jej sporo zarzucić, ale fakt faktem - po kilku dniach fast food’ów i kanapek z dżemem nie chciałam niczego więcej.

Praktycznie. Na darmowych campingach zazwyczaj nie ma pryszniców, rzadko można spotkać toalety, ale fajnym udogodnieniem są specjalne miejsca na rozpalenie ogniska. Każde takie miejsce wyznacza też camp site na jedno auto.

Z przyjemnością wspominam tamten wieczór. Ogień wesoło trawił drewniany stosik, kiełbasa z każdym kęsem smakowała lepiej, a ja dostałam nowe, indiańskie imię.

Mały łysy kondor. Dlaczego? O tym w kolejnym odcinku. Albo za dwa.


dziewczyna w żółtej bluzce siedząca przed przepaścią, Grand Canyon

dziewczyna stojąca w cieniu nad przepaścią, Wielki Kanion


W ciągu kolejnych dni, podróżując przez Utah i Arizonę, szybko przekonałam się, że kanion nie jest tu niczym nadzwyczajnym. Przemierzaliśmy puste drogi, raz po raz mijając kolejne pęknięcia w ziemi. ALE po spotkaniu z Wielkim Kanionem, żadne z nich nie było już wyjątkowe.


*   *   *

Czy Wielki Kanion jest również na waszej bucket liście?


Trzymajcie się ciepło, M.