Clickbait a SEO, czyli słowo o mocnych tytułach


Krótko i na temat. Clickbait to mocny, często kontrowersyjny tytuł wykorzystywany w dziennikarstwie (tabloidy!) , a teraz coraz częściej również przez mniejszych twórców internetowych. Ma proste zadanie – przykuć uwagę i spowodować, że ty, potencjalny czytelnik, klikniesz w link i przeczytasz artykuł. Z definicji jest to określenie pejoratywne, ponieważ głośny clickbait ma tylko przykryć bezwartościowe treści. Ale czy rzeczywiście?

Kilka przykładów z najbliższego podwórka:




Zaintrygowany?


jak wybrać tytuł | jak nadać tytuł | podwójne tytułowanie | Google Top10


„Clickbait” może być dobrym rozwiązaniem, jeśli stoi za nim wysoka jakość, ciekawy i angażujący tekst. Nie ma nic gorszego, niż clickbait, który zapowiada rewolucję, a serwuje rozczarowanie z płaską puentą na deser. Wróciłbyś na taki portal? Obstawiam, że nie.

Stworzenie dobrego tytułu to sztuka, którą opanowują tylko nieliczni. Kreatywność to jedno, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że trzeba w tym wszystkim być trochę bezczelnym.


Okej, tytuł tytułem, ale co z SEO?


Clickbait dobrze się klika, ma wirusową, ale krótką żywotność. Nic dziwnego, bo kto będzie szukał przepisu na przekąskę z boczkiem w odniesieniu do seksualności i słów tabu? I tutaj wchodzi w grę kwestia podwójnego tytułowania tekstu.

Analizując fajne i mocne tytuły, które przyciągają oko, można zauważyć ciekawą właściwość. Artykuły są często podwójnie tytułowane. Clickbait znacząco różni się od docelowego tytułu tekstu, zamkniętego w standardowym linku. I tak np. Typy komentujących: jesteś Dyktatorem czy Klasyczną idiotką to komentarze-w-sieci. Drugi tytuł jest precyzyjny, dopasowany pod wyszukiwarkę i w prostych słowach wskazuje, o czym jest tekst.

Podwójny tytuł z łatwością ustawisz na wordpressie i bloggerze:





O ile clickbait jest dziełem twórczej inwencji, o tyle drugi, klasyczny tytuł powinien wprost odnosić się do tego, co polubi Google. Innymi słowami, powinien zawierać słowa kluczowe, frazy, które są wklepywane i faktycznie wyszukiwanie przez ludzi. Skąd wiedzieć, o co pytają wujka Google nasi czytelnicy?

Lubicie narzędzia, które ułatwiają pracę? Poznajcie http://answerthepublic.com. Prześledźmy razem, jak je użyć i wyciągnąć z niego jak najwięcej:

  • Wybierz słowo-klucz. Przykładowo, pisząc artykuł o wprowadzeniu do zwiedzania Teneryfy, moją podstawową frazą była „Teneryfa”. Ustawiam język na PL i wpisuję słowo:




  • Po kliknięciu w przycisk „Get Questions” i przejściu dalej, otrzymuję rysunek z najczęstszymi tzw. długimi ogonami w Google. Są one podzielone na pytania i frazy połączone przyimkami.






  • Analizujemy słowa i wybieramy to, które najlepiej pasuje do naszych treści. Do URL-a należy wstawić dokładną długą frazę, aby zwiększyć prawdopodobieństwo, że nasz artykuł pojawi się w Google w TOP10.

Oczywiście, narzędzia http://answerthepublic.com można używać również w drugą stronę – szukając pomysłu na nowy tekst. Chcesz napisać artykuł o Teneryfie, ale potrzebujesz inspiracji, co najbardziej zaciekawi twoich odbiorców? Nic prostszego.

Warto zauważyć, że im ogólniejsze słowo-klucz, tym więcej wyników otrzymamy w Answer the public. Do wyboru, które z nim będzie najbardziej optymalne i o której kwestii napisać w pierwszej kolejności służą bardziej zaawansowane narzędzia, np. Planer Słów Kluczowych w GoogleAdwords. Na początek polecam wybrać precyzyjną frazę i zawęzić ilość potencjalnych opcji  (czyli nie Teneryfa, a Wulkan Teide).

Powyższe narzędzie jest niezastąpione w pracy twórców treści i content marketerów. Jeśli interesuje cię temat i chcesz dowiedzieć się, jak używać planera GoogleAdwords, daj mi znać (mailowo lub w wiadomości na FB), a podrzucę Ci kilka dodatkowych informacji.




*     *     *

Pomagajmy sobie, dzielmy się wiedzą i twórzmy lepsze blogi ;’)

M.

W cyklu Narzędzia do blogowania również:

Bloglovin, dlaczego powinieneś go mieć? (czyli jak obskoczyć spadające zasięgi na FB)