Lipiec: miesiąc, w którym (jeszcze nie) dorosłam

kajak w krzakach o wschodzie słońca


Ten pierwszy pracujący lipiec był nie do zniesienia. Nie, wciąż nie lubię spędzania wakacji w wakacje, ale - jak nigdy wcześniej - poczułam, jak bardzo już jestem zmęczona. Osiem godzin przed komputerem w zamkniętej klatce? Szczerze wątpię, że znajdę choć jedną osobę, która z ręką na sercu przytaknie, że tak: dobrze się czuje w tym rytmie pracy.

Tego roku nauczyłam się ważnej rzeczy. Nie znoszę wakacji w biurze. Rutyny, która maluje słoneczne dni na szaro-bure, nijakie barwy. Potrzebowałam wyjechać, rzucić wszystko i odetchnąć przy dźwiękach spokojnej rzeki. Uciec hen daleko, choćby tylko na krótki weekend.

I pojechałam - na kajaki do Zwierzyńca.


widok z Bukowej Góry, Roztocze       droga na Bukową Górę, Roztocze       piwo w Browarze Zwierzyniec       para ubrana w czerwone kapoki       spływ kajakowy nad Wieprzem    


To zadziwiające, jak mało potrzebowałam do szczęścia: szumiącej wody i drzew, które schylały się nad Wieprzem. Moje serducho szukało natury i znalazło ją w niebieskich skrzydełkach ważek, które migotały w rytm promieni słońca.

W malutkim miasteczku na Roztoczu, które pozwoliło mi odpocząć w drodze na Bukową Górę i później – przy piwie z lokalnego browaru. I pomyśleć – to wszystko tylko 90 km od domu.

Odpoczywałam też znacznie bliżej – przy kawie i brownie na patio w rodzinnym domu. Całkiem piękne, prawda?


piękne patio DIY z miętowym stołem       miętowa huśtawka na patio w Niechobrzu       czekoladowe brownie z owocami i kawa na miętowym stole       Most Tadeusza Mazowieckiego w Rzeszowie       lody na ulicy Kochanowskiego w Rzeszowie


14 lipca włożyłam sukienkę, związałam srebrne buty i poszłam na ślub na młodszego brata. Wciąż nie mogę uwierzyć, że mój mały – 4 lata młodszy - braciak ma już żonę!

Nagle wszyscy zrobili się już tacy dorośli.

Jak nigdy, chciałam pięknie wyglądać, bo nie każdego dnia zostajesz świadkową na ślubie własnego brata. Kupiłam trzy sukienki, zanim znalazłam tę jedyną, która podbiła moje serce. Miesiącami szukałam butów, które spełniłyby moje wymagania (srebrne, piękne i wygodne). Postawiłam na Kotyle i wiecie co? Już dawno nie miałam tak wspaniałych szpilek!

Ach, i co to było za wesele! Pokazywałam urywki na Insta stories, ale… wiedz, że gdy żeni się tancerz-akrobata, wesele musi być nie z tej ziemi. Powiem nieskromnie, ale to był najpiękniejszy pierwszy taniec, który widziałam. A niespodzianka-show akrobatyczne? Ulubiony punkt programu małych i dużych dziewcząt ;)


drożdżówka z serem i morelą, w tle serial  "Ania, nie Anna"       fioletowa sukienka na wesele       nowożeńcy przed kościołem       para na weselu, mężczyzna w garniturze z muszką       kubański hamburger, Havana, Rzeszów


        


Lipiec minął mi również pod znakiem przygotowań do wrześniowego Camino: zakupem biletów, planowaniem trasy, szukaniem cennych informacji o szlaku św. Jakuba, rozchodzeniem butów i zbieraniem rzeczy na wyjazd. Mam już szybkoschnący ręcznik i malutki, lekki śpiwór (wow).

Macie jakieś rady, książki, pomocne linki? Chcę je wszystkie!

Wstępnie, oprócz +10 dni w trasie, planujemy zatrzymać się w kilku miejscach i skorzystać z lokalnych rarytasów. Szykuje się zatem dzień w ukochanym Porto (z butelką Porto, a jakby) i kilka chwil w galicyjskich miastach. Cieszę się podwójnie, bo nigdy nie miałam okazji odwiedzić tej zakurzonej części Hiszpanii, a przypominam, że uwielbiam tam wracać (prawie) każdego roku ;)

To co, znów zanosi się na wrzesień życia?

# filmy & seriale


Ale zanim wrzesień, zatrzymajmy się przy kulturalnym lipcu. Co trafiło na mój ekran?

Poddaję się i przyznaję - ze wszystkim jestem do tyłu. Trzy billboardy za Ebbing, Missouri chciałam obejrzeć już zimą, kiedy wertowałam tegoroczne nominacje do Oscara. Wrzuciłam film do kolejki ‘to watch’ i… zapomniałam. Jak mogłam? Obok takiej historii ciężko przejść obojętnie. Tytułowe billboardy stają się iskrą, która wznieca płomień w spokojnym miasteczku w stanie Missouri. Mildred umieszcza kontrowersyjny przekaz przy opuszczonej drodze, przy której zmarła jej córka i rzuca rękawicę miejscowej policji. Inteligentnie prowadzona narracja, która pozostawia widza z pytaniem: czy dzisiejszy świat zawsze musi być czarno-biały?  Ocena: 8/10


płonące billboardy za Ebbing, Missouri


Mamma mia: Here we go again to druga część kultowego musicalu opartego na największych hitach Abby; typowy film, na który wybierzesz się z mamą do kina. Niby nic specjalnego, a jednak… ile razy wyszedłeś z kina roztańczony, rozbawiony, od razu z całym soundtrackiem w głowie? Mamma mia 2 przenosi nas w czasie - 30 lat wstecz - do momentu, w którym rozpoczyna się historia Donny. Przez Paryż do Grecji, w poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, bohaterce towarzyszy trzech przystojnych mężczyzn…

To jak, której piosenki z Mamma Mia: Here we go again nie możecie pozbyć się z głowy?


       


The End of the F***ing World czyli… kolejna netflixowa perełka do pochłonięcia w jeden wieczór. Nietypowa historia nietypowych bohaterów opowiedziana z nietypowym poczuciem humoru tworzy wyjątkowy klimat, którego ciężko szukać w innych produkcjach. Buntowniczka i niedoszły psychopata? Czy ta wspólna, wybuchowa podróż mogła mieć w ogóle inne zakończenie? I chociaż szybko pokochałam tę opowieść i finał, który urywa się dokładnie tam, gdzie powinien… mam cichą nadzieję, że nikt nie zniszczy jej dalszym ciągiem.

A soundtrack? Aj, wisienka.


       


#blog


Smutno mi to przyznać, ale obserwując to, co dzieje się w blogosferze, coraz mniej chce mi się pisać. Może to praca, może monotonia dorosłego życia, ale po drodze zgubiłam gdzieś radość tworzenia tekstów. Jestem pewna, że to przejściowy etap, który wskaże mi w końcu dalszą ścieżkę rozwoju. Zresztą, chyba nie tylko mi.

W lipcu poczyniłam dwa teksty i oficjalnie zamknęłam relację z Ameryki. Tak mi przykro, że może… otworzę ten rozdział raz jeszcze, tylko na krótką chwilę? ;)

Zerknijcie, co działo się w lipcu:



*     *     *

Jak mija wam życie? Macie czas na celebrowanie wakacji?

Trzymajcie się ciepło, M.